Nie każdy proces warto automatyzować.
I nie każdy proces, który można zautomatyzować, warto zachować.
To ważne rozróżnienie.
Możemy bardzo efektywnie zautomatyzować raport, którego nikt nie potrzebuje.
Dlatego wartość projektu powinna być oceniana nie tylko przez oszczędność czasu.
Zacznij od mapy pracy
Poprosiłbym zespół controllingu o zapisanie przez tydzień lub dwa, na co faktycznie poświęca czas.
Nie:
reporting — 30% czasu,
ale:
kopiowanie danych z ERP — 2 h,
uzgadnianie różnic — 1,5 h,
komentarz do” variance” — 3 h,
aktualizacja „forecastu” — 5 h.
Taka mapa szybko pokazuje, gdzie naprawdę idzie główny wysiłek zespołu controllingowego.
Potem zastosuj prostą macierz
Każdy proces można ocenić według czterech kryteriów:
wartość decyzyjna — czy wspiera ważną decyzję,
oszczędność pracy — ile czasu możemy odzyskać,
wykonalność — czy mamy dane i technologię,
ryzyko — co się stanie, jeśli rozwiązanie popełni błąd.
Możemy to zapisać:
Najlepsze pierwsze projekty mają wysoką wartość, są stosunkowo proste i łatwe do kontrolowania. Wysokie ryzyko nie oznacza, że nie powinniśmy wdrażać automatyzacji. Jest to tylko wskazówka, że powinniśmy zapewnić odpowiedni poziom nadzoru.
Nie potrzebujemy pełnej automatyzacji
Celem rzadko powinno być:
100% procesu wykonuje system.
Znacznie częściej sensowny wariant to:
maszyna wykonuje 70% powtarzalnej pracy, człowiek 30% wymagające oceny.
To często daje większość efektu przy dużo niższym ryzyku.
Najlepszych zastosowań AI szukałbym więc nie tam, gdzie można zrobić najbardziej efektowne demo.
Szukałbym tarcia organizacyjnego.
Miejsc, gdzie doświadczeni ludzie wykonują mechaniczne czynności, zamiast wykorzystywać swoją wiedzę do analizy i decyzji.