Można prowadzić firmę, która zarabia, i jednocześnie nie mieć pieniędzy na wypłatę wynagrodzeń. To właśnie problem płynności.
Nie chodzi tylko o dzisiejsze saldo bankowe. Załóżmy, że firma ma dziś 80 tys. zł na rachunku. Wygląda bezpiecznie.
Ale w ciągu najbliższych dwóch tygodni musi zapłacić 30 tys. zł wynagrodzeń, 18 tys. zł VAT i innych podatków, 25 tys. zł dostawcom i 10 tys. zł rat kredytów. Łącznie 83 tys. zł.
Jeżeli w tym czasie spodziewane wpływy wynoszą tylko 20 tys. zł, firma ma problem, mimo że dzisiejsze saldo wygląda komfortowo.
Płynnością zarządza się do przodu
Prognoza nie musi być idealnie dokładna. Ma ostrzegać. Jeśli dzisiaj widzisz, że za pięć tygodni zabraknie 30 tys. zł, masz czas: możesz przyspieszyć ściąganie należności, przesunąć inwestycję, porozmawiać z dostawcą albo bankiem.